
Krystyna Karbownik (1941-2003)
Krysiu,
Krysiuniu!
Takimi słowami zwróciłam się, żegnając w ostatniej drodze, drodze z której
nie ma powrotu - Krystynę Karbownik - dnia 7 maja 2003 r. na cmentarzu na
Swojcu we Wrocławiu.
Zadziwiło się majowe słońce i wrocławska przyroda, że nie będą mogły już
więcej towarzyszyć Krysi w Jej licznych wycieczkach, rajdach, spotkaniach. W
poszumie liści cmentarnych drzew pochyliły się liczne sztandary i nasze
głowy, ze ściśniętymi ze smutku ustami.
W trakcie uroczystej mszy świętej w Kościele pod wezwaniem św. Jacka i potem
- podczas ceremonii złożenia urny z prochami w rodzinnym grobie - każdy z
nas przywoływał w swej pamięci te rozmowy i kontakty z Krysią, które były
konieczne, najważniejsze, serdeczne, bardzo osobiste i bardzo potrzebne.
Trudno wybrać takie okresy Jej życia, które byłyby swoistym znakiem firmowym
Jej aktywności i pasji społecznikowskiej. Całe życie Krysi było niezwykle
pracowite, przesiąknięte do imentu PTTK-owskimi ideałami, służbą dla innych.
A przy tym była zawsze promiennie uśmiechnięta i zadbana, wodząca prym w
każdej grupie ludzi z Towarzystwa. Takie cechy posiada tylko ktoś wyjątkowy,
Miała je Krysia Karbownik.
Zżyłyśmy się obie najbardziej po pamiętnym X Zjeździe PTTK w roku 1981. Ona
została wówczas członkiem Prezydium ZG PTTK, a ja byłam w składzie Plenum,
toteż zachodziło sporo okazji, aby się spotykać, gawędzić, twórczo spierać o
jak najlepszy wizerunek PTTK w społeczeństwie.
Od tamtego czasu na każdym ważnym spotkaniu spędzałyśmy - jako
współlokatorki - przegadane noce. Wielce ceniłam sobie Jej szczerość i
życzliwość, trafne sądy o członkach Towarzystwa i o tym wszystkim - co
dobrego i co nieszczególnego dzieje się w PTTK.
Trudno się temu dziwić - miała prawo oceniać i umiała to robić. Jej
doświadczenie było ogromne - przewodnik i instruktor przewodnictwa PTTK,
oddana wszystkim akcjom programowym dotyczącym krajoznawstwa i turystyki,
pomysłodawczyni i organizatorka wielu imprez, szkoleń dla dzieci i młodzieży
oraz osób niepełnosprawnych. Nauczycielka i przyjaciel.
Dziesiątki lat swego PTTK-owskiego dorobku wykorzystała z polotem w ostatnim
okresie swego życia do działań w Towarzystwie Miłośników Lwowa i Kresów
Południowo-Wschodnich we Wrocławiu oraz jako dyrektor Fundacji Kresowej "Semper
Fidelis".
Wiedziałam o chorobie Krysi, lecz głęboko wierzyłam, że starczy Jej energii,
siły i woli, aby ją przezwyciężyć.
Wstrząsnęła mną tragiczna wiadomość o Jej odejściu na Wieczny Szlak. A
mieliśmy się wszyscy u Niej spotkać - właśnie w maju 2003 r. - na wielkiej,
międzynarodowej imprezie z udziałem osób o specjalnych potrzebach.
Krysiu! Dziękuję Ci za Twą pomoc, mądre rady i bezinteresowną przyjaźń,
darowaną mi przez tyle lat. Czy znajdę na swojej drodze kogoś, kto tak jak
ty - zawsze z zaciekawieniem i ochotą - chciałby mnie wysłuchać?
Za szybko skończyło się Twoje bardzo aktywne, bogate, pełne tempa i
pasjonujące życie. Teraz będziesz wiecznie odpoczywać, dobrotliwie otulona
Matką Ziemią.
Żegnaj, Krysiu!
Zostaniesz na zawsze w naszych sercach i pamięci
Maria Maranda
Tekst z GOŚCINIEĆ PTTK