Sławomir Piechota - Przewodniczący Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Poseł Platformy Obywatelskiej

Wózkiem do Sejmu

Możemy naszych polityków nie lubić i na co dzień ignorować, spróbujmy jednak spojrzeć przychylnym okiem przynajmniej na trzech posłów. Sławomir Piechota (PO) z Wrocławia, Marek Plura (PO) z Katowic i Jan Filip Libicki (niezrzeszony, wcześniej PiS) z Poznania to w obecnym Sejmie trzej parlamentarzyści, poruszający się na wózkach inwalidzkich. Marek Plura od urodzenia zmaga się z postępującym zanikiem mięśni, Sławomir Piechota natomiast porusza się na wózku inwalidzkim od wypadku, któremu uległ w wieku 12 lat. Dostanie się do Sejmu to duże osiągnięcie dla osoby sprawnej, wymagające pokonania wielu trudności. Jakie były to trudności w ich wypadku?

Bariery w głowach

− Myślę, że najpierw musiałem te stereotypy i bariery pokonać we własnej głowie, kiedy podjąłem decyzję najpierw o studiach a potem o podjęciu pracy i założeniu rodziny – tłumaczy poseł Plura. - Moją aktywność budowałem w oparciu o różne organizacje pozarządowe, w których mogłem pomagać, sprawdzać się, zdobywać doświadczenie, a potem zakładać i prowadzić kilka z nich. Myślę, że to, że ponad dziesięć tysięcy osób zagłosowało na mnie wynika głównie z tej działalności – mówi poseł Plura. - Podstawową barierą był stereotyp, że człowiek niepełnosprawny jest mało aktywny i mało kompetentny – mówi z kolei poseł Piechota. − Takie stereotypy często są przekazywane w formie zawoalowanej, między wierszami, bo poprawność polityczna powstrzymuje przed ich jawnym wyrażaniem. Gdy zdawałem maturę, mówiono mi: Po co ci matura, przecież i tak będziesz chałupniczo zarabiał na rentę i siedział w domu. Jak się dostawałem na studia, słyszałem: Po co ci studia? A gdy stawałem do wyborów, słyszałem: Może i się pan na tym zna, ale przecież trzeba jeździć do Warszawy i w ogóle podróżować, uczestniczyć w spotkaniach, a kto tam będzie specjalnie dla pana wszystko organizował?

Z czym walczą?

Co jest zdaniem posłów najważniejsze w walce o sprawy osób niepełnosprawnych w Polsce? − Prace nad ustawą antydyskryminacyjną – stwierdza poseł Piechota. − By każde niepełnosprawne dziecko mogło wybrać szkołę zgodnie z własną wolą i uzdolnieniami. By niepełnosprawny mógł bez przeszkód załatwiać swe sprawy w dowolnej instytucji publicznej. Chodzi o fizyczny dostęp dla osób niepełnosprawnych ruchowo, odpowiednie procedury dla głuchych i niewidomych. Dostęp do środków transportu publicznego. Wreszcie reforma kodeksu wyborczego, aby niepełnosprawni też mogli w pełni i swobodnie uczestniczyć w głosowaniu – podkreśla.

Niektóre ze zmian, jakie proponują posłowie Piechota i Plura, wydają się tak niezbędne, że nie bardzo wiadomo, jak do tej pory sobie radzono bez nich. Przykładem dość szokującym jest status języka migowego w Polsce. − W tej chwili w Polsce język migowy nie funkcjonuje jako język, nie ma ustawy o polskim języku migowym. Nie ma więc przysięgłych tłumaczy sądowych. Każdy niesłyszący korzystający z pomocy tłumacza korzysta tak naprawdę z pomocy biegłego i to tłumaczenie strona przeciwna może skutecznie kwestionować – tłumaczy poseł Plura. Poseł Piechota dodaje zaś: − Ustawa wprowadzi konkretne obowiązki dla władz: konieczność zapewnienia osobie głuchej tłumacza języka migowego w urzędzie, znajomość podstaw języka migowego przez policję, straż pożarną i służbę zdrowia, a także obowiązek tłumaczenia części programu (wiadomości, filmy) nadawanego przez ogólnopolskie telewizje.

Wózkiem na mównicę

Jak wygląda praca w Sejmie z perspektywy osoby niepełnosprawnej? Nie jest łatwo, szczególnie, jeśli chodzi o sam budynek. Najbardziej rzuca się w oczy mównica, na którą do tej pory osoba na wózku nie mogła się dostać. W tym roku nastąpił przełom. − Kancelaria Sejmu przez cały ubiegły rok bardzo intensywnie pracowała nad znalezieniem rozwiązań architektonicznych, które zaakceptował w końcu konserwator zabytków – mówi poseł Plura. − W czasie wakacyjnej przerwy dojazd do mównicy będzie wykonany. Do tej pory posłowie na wózkach musieli przemawiać ze swoich miejsc w ławach poselskich, co obniżało znacznie rangę wystąpienia.

− Polacy potrzebują już tego, żeby w Sejmie byli także ci, którzy bezpośrednio reprezentują niepełnosprawnych – mówi. − Jesteśmy na tyle już zintegrowanym społeczeństwem, że odbierałem sygnały radości, że wreszcie ktoś niepełnosprawny chce wziąć te sprawy w swoje ręce. Także partie polityczne na tym zyskują. Aktywna obecność w ich szeregach niepełnosprawnych działaczy jest znakiem jakości dla takiego ugrupowania - dodaje poseł. Obaj niepełnosprawni posłowie nie działają wyłącznie na rzecz niepełnosprawnych. Sławomir Piechota pracuje także w komisji ustawodawczej, zajmuje się kodeksem wyborczym, reformą systemu emerytalnego, prawami kombatantów i Sybiraków. Marek Plura natomiast działa aktywnie w komisji polityki społecznej i komisji mniejszości narodowych.

Trzeba być aktywnym

Na Zachodzie aktywność polityczna osób niepełnosprawnych, jest zdecydowanie większa niż w Polsce. Bierze się to głównie z aktywności społecznej tych osób, możliwej dzięki likwidowaniu barier (np. architektonicznych czy w transporcie) i większemu zrozumieniu ich problemów.  Motorem zmian w naszym kraju mogą być zmiany w prawie. Poseł Plura tłumaczy to tak: - Mam przekonanie, że dobre prawo stworzy możliwości samodzielności i aktywności osób niepełnosprawnych, w tym zwłaszcza pracy. Nikt chyba zdrowo myślący nie wierzy w to, że osoba niepełnosprawna będzie czuła się spełniona i szczęśliwa w zależności od wysokości zasiłku z pomocy społecznej. Umożliwianie osobom niepełnosprawnym zarabiania na własne życie to tak naprawdę umożliwianie bycia człowiekiem w pełni tak, jak Pan Bóg nas do tego powołał, dając każdemu jakiś talent. To, nad czym w tej chwili pracujemy, to wspieranie finansowe różnych obszarów aktywności niepełnosprawnych Polaków – przede wszystkim zatrudnienia i przedsiębiorczości.

Poseł Piechota zachęca osoby niepełnosprawne do aktywności samorządowej i politycznej: − Wszystko w naszych rękach. Jeśli będziemy się tylko skarżyć i lamentować, a nie działać sami, to nic się nie zmieni. Nie możemy tylko doraźnie się ujawniać i żądać interwencji. Jeśli świat ma być dla nas przyjaźniejszy, nie możemy stać z boku – podkreśla.

 

Piotr Sepski i Marek Misiak